wtorek, 17 marca 2015

Grey cardigan


           Tak dawno mnie tu nie było, że chyba odzwyczaiłam się od pisania postów. Jeśli jesteście ze mną od początku dobrze wiecie, że zwykle znikam w okresie zimowym. Zajmuję się wtedy tym, co co jest dla mnie niesamowicie przyjemne, a mianowicie czytaniem książek i tym, co mniej przyjemne, ale pożyteczne - zaliczaniem egzaminów. Tak więc nie leniuchuję. Nie myślcie jednak, że zapomniałam o blogu, każdego dnia go odwiedzam i cieszę się, że Wy nie zapominacie o mnie!  A skoro za oknem świeci przepiękne słońce, a dni stają się coraz dłuższe pora obudzić się z zimowego snu i zaskoczyć Was nowym postem :)
         
           Stanie przed obiektywem po takim czasie nie wyszło najlepiej, mam jednak nadzieję, że skupicie się na stylizacji. Sweterek jest zdecydowanie moim faworytem. Niesamowicie ciepły i milutki w dotyku. W dodatku kupiony podczas zimowych wyprzedaży, podobnie jak miętowe szpileczki - tyle szczęścia! :)







Top - New Yorker
Kardigan - Reserved
Spodnie - Stradivarius
Szpilki - ??
Naszyjnik - Pepco

niedziela, 28 grudnia 2014

Kosmetyczne hity czy kity?

         Zarówno czas przedświątecznych przygotowań, jak i same Święta upłynęły zaskakująco szybko. W tym roku muszę przyznać, że były wyjątkowe. Spędziłam je w gronie wspaniałych osób, troszkę poleniuchowałam i zgromadziłam parę zbędnych kilogramów, którymi zajmę się tuż po Nowym Roku ;) Mam nadzieję, że Wasze Święta były również udane ?
         Dziś przychodzę do Was z recenzją trzech produktów, które od dawna zamierzałam wypróbować. Dwa z nich są dla mnie absolutnymi hitami i na pewno zostaną ze mną dłużej. Trzeci okazał się totalną porażką. A oto one ;)


Od jakiegoś czasu szukałam kosmetyku do oczyszczania twarzy, który nie podrażniałby moich oczu 
i pozostawiał cerę odświeżoną. Dobrze spisywał się żel z Biedronki, o którym pisałam tutaj ;) Postanowiłam jednak spróbować czegoś nowego i wybór padł na Płyn micelarny firmy Garnier. Bardzo dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia, cera jest po nim odświeżona, jest bezzapachowy i nie wymaga pocierania. Wystarczy nasączony wacik przyłożyć do twarzy. Bez problemu radzi sobie również z czarną kredką, tuszem i eyelinerem. Wydajność produktu jest bardzo dobra, dlatego cena
 ( ok.18 zł ) jest dla mnie ceną odpowiednią, a kosmetyk godnym polecenia.



Kolejny produkt to wychwalana przez wiele osób maskara do rzęs Lovely, Curling Pump Up. Wiele maskar przeszło przez moje ręce, zarówno tych droższych, jak i tych tańszych i muszę przyznać, że te drugie spisują się o wiele lepiej. Maskara Lovely jest obecnie moim hitem: świetnie pogrubia, wydłuża, nie skleja rzęs i jest naprawdę trwała. Cena ok. 9 zł jest wisienką na torcie, jeśli chodzi o ten produkt. 



Od kiedy przekonałam się do kresek w makijażu szukam idealnego eyelinera. Na jednym z cenionych przeze mnie blogów znalazłam pozytywną opinię o Miss Sporty Cat's Eyes Liner. Kupiłam i mocno się rozczarowałam. Być może wina leży troszkę po mojej stronie, bo jestem początkująca w kwestii kresek i po prostu nie umiem posługiwać się eyelinerem w flamastrze.. Ale do wad mogę doliczyć również trwałość oraz słabą pigmentację. Cena : ok. 15 zł.
 

A Wy  miałyście do czynienia z którymś z tych produktów? Jakie są Wasze opinie na ich temat? 
Jak zawsze czekam w komentarzach pod postem. 
Buziaki! :)
        

środa, 3 grudnia 2014

Hello December

Wierność cenna jest tylko w takiej kobiecie, którą ona coś kosztuje.          

          No i mamy grudzień, a wraz z nimi moje ulubione święta. Chyba żaden okres nie ma w sobie tyle magii, co ten Bożonarodzeniowy. Od dziecka uwielbiałam ten czas wielkich przygotowań. Nie mogłam się doczekać, kiedy otrzymam od mamy kalendarz adwentowy, dzięki któremu święta będą wydawały się coraz bliżej. Muszę przyznać, że ta wyjątkowa bombonierka z czekoladkami to taka moja słabość z dzieciństwa, dziś, mając 20 lat nie wyobrażam sobie bez niej grudnia ;) Radość wywołują we mnie wszechobecne świąteczne ozdoby, nawet reklamy ogląda się przyjemniej. Ludzie stają się jakby sympatyczniejsi, jakby nagle zdejmowali z siebie maski, pod którymi ukryte są najpiękniejsze uczucia. Wszyscy gdzieś pędzą, ale robią to z przyjemnością, bo wiedzą, że warto dla tych kilku chwil spędzonych z najbliższymi. Życzę sobie i Wam, żeby grudzień był każdego roku wspomnieniem dzieciństwa, bo to właśnie wtedy byliśmy tak beztrosko szczęśliwi, potrafiliśmy się zachwycać małymi rzeczami, a problemy same się rozwiązywały. Niech ten jeden miesiąc będzie rekompensatą za wszystkie pozostałe, kiedy nie mamy czasu, by się zatrzymać i cieszyć jak dzieci.

       Zestaw, który mam dziś dla Was czekał od dawna na publikację. Czas gdzieś mi ucieka, dni są coraz krótsze, stąd też słaba jakość zdjęć zrobionych wczesnym popołudniem. To, co najważniejsze jednak udało się uchwycić i mam nadzieję, że Wam się spodoba. Kardigan jest dziś bohaterem stylizacji. Zresztą nie pierwszy raz, bo już tu się kiedyś pojawił. Jest bardzo cieplutki i świetnie sprawdzał się w jesienne dni. Spodnie są perełką z sh, ładnie przylegają do ciała, co jest chyba ich największym atutem. Balerinki są dla mnie niezastąpione, niestety nie mogę sobie już na nie pozwolić. A Wam jak podoba się ten zestaw? :)
                                                                   











top - New Yorker
kardigan - http://www.rosegal.com/
spodnie - sh (ASOS)
balerinki - ?